Afryka

Ide bo Ide

Daleko, egzotycznie, gorąco. I nie, nie chodzi tylko o temperaturę powietrza, ale o stan emocjonalny uczestników wyprawy.

Tu wszystko jest większe:
– marzenia,
– nieporozumienia,
– i różnica między tym, co zaplanowałaś, a tym, co się wydarzyło.

Afryka to miejsce, gdzie:
– Kilimandżaro wydaje się prostą górką „do przejścia z rana”,
– Sfinks patrzy z politowaniem, jak próbujesz wcisnąć flaminga do tuk-tuka,
– a statek na Nilu nie przypomina tego z powieści Agathy Christie, tylko raczej przerobioną barkę po sezonie, na której ktoś zapomniał o romantyzmie, ale za to przypomniał sobie o głośniku Bluetooth, plastikowych krzesłach i ciepłej coli.

To kontynent, na którym:
– opalasz się w cieniu rekina,
– pakujesz kremy z filtrem zamiast cierpliwości,
– i mylisz „przygodę życia” z przegraną w rodzinnym głosowaniu.

Afryka – kierunek odważnych, naiwnych i tych, którzy nie przeczytali prognozy pogody.
A także jedyna wyprawa, po której nawet dziecko mówi: „To już koniec, prawda?”

Egipt – Czy było warto?

Zobaczyliśmy prawie cały Egipt i byliśmy zmęczeni na maksa. Tempo nie wybaczało, lista atrakcji nie malała, a pytanie „czy to w ogóle ma sens?” wracało częściej niż my do hotelu.

Zanim odpoczniemy, trzeba odpocząć z tego odpoczynku”

Po dwunastu dniach drogi mieliśmy wreszcie odpocząć. Problem w tym, że byliśmy tak zmęczeni, że nawet odpoczynek wymagał regeneracji. Ten tekst jest o momencie, w którym podróż się kończy, ale ciało i głowa jeszcze nie nadążają.

Jak (nie) kończyć egipskiej przygody

Finał wyprawy miał być spokojny. Egipt miał inne plany.

Aleksandra w Aleksandrii, czyli jak kończyć rok w dobrym (i własnym) towarzystwie

Sylwestra spędziliśmy w Aleksandrii: z policjantem w autobusie, deszczem z nieba i wyobrażeniami, które szybko zderzyły się z rzeczywistością. To opowieść o kończeniu roku w obcym mieście, we własnym tempie i na własnych zasadach — bez fajerwerków, za to z historią, morzem i solidną dawką absurdu.

Między robotnikiem a bogiem. I jeszcze lotnisko.

Pożegnanie z barką, spotkanie z grobowcami zwykłych robotników i dzień, który boleśnie przypomniał o różnicy między boskością a ludzką fizycznością. Ten wpis to opowieść o Egipcie widzianym z poziomu kolan, kręgosłupa i lotniskowych kontroli.

Świątynia krokodyla i inne wodne opowieści

Nocne zwiedzanie świątyni krokodyla, dzień leniwej żeglugi po Nilu i wodny korek, który nauczył nas cierpliwości. Ten wpis to opowieść o Egipcie widzianym z rzeki — między historią, chaosem i bardzo współczesnymi emocjami.